O nas

O NAS

Drogi Gościu, witaj na naszej stronie!

O naszych psach możesz przeczytać na kolejnych stronach, naszą historię poniżej. Historię naszej hodowli, ale jednocześnie i naszego życia.

Dom Etny to oprócz czterołapych – czyli psów i obecnie dwóch kotów, to też ich „obsługa”, czyli ja – Dagmara i mój mąż Maciej – dwóch choleryków, trochę samotników, choć z drugiej strony dwie gaduły, nieustannie dyskutujące o życiu, polityce, świecie. Razem małżeństwo z kilkunastoletnim stażem, nierozłączni od wielu lat, zawodowo – wspólnicy w naszej firmie Studio Poligrafii [(niestety trzeba zarobić, i to sporo, na tak wielopsią rodzinę ;) ], zresztą poligrafia to kolejna łącząca nas pasja.

Kilka słów o nas…

Dagmara: dyplomowana księgowa (niepraktykująca – ot, błąd młodości), polonista o specjalności wydawniczo-edytorskiej (jak najbardziej praktykująca, obecnie głównie jako korektor i redaktor tekstów) oraz dyplomowany groomer. Miłośnik zwierząt „od zawsze”,  siła napędowa i głowa hodowli, maniaczka zagadnień dotyczących rozrodu i żywienia psów, mól książkowy, nierozstający się z IPadem, chudzielec uwielbiający gotować, choć niekoniecznie jeść, miłośniczka dłuuugich wędrówek po lesie, zakochana w herbacie (bez niej nie funkcjonuje) i Anglii/Szkocji. Niezmiennie zadziwiona złożoną ludzką naturą, z czym wiąże się kolejna pasja, czyli studiowanie historii obozów koncentracyjnych, łagrów i innych tejże wynaturzeń. Bliska przyznania, że: „im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta”…

Maciej: poligraf (dyplomowany i zagorzały, pomstujący na mnożących się jak grzyby po kwaśnym deszczu pseudografików), teolog-filozof [niepraktykujący, ale wszyscy mu się spowiadają, a on z zapałem filozofuje albo "filozofuje" ;) ], mianiak czystej energii, Apple, muzyki poważnej, polityki, mistrz wypieków drożdżowych, w tym chleba, znany szeroko wśród braci wystawowej ze swoich rogalików, a od niedawna „producent” cydru – w końcu przeszliśmy etap wybuchów butelek. Najbardziej na świecie kocha nasz dom w lesie i wędrówki po otaczającym go Pszczewskim Parku Krajobrazowym. Choć zwiedziliśmy z psami prawie całą Europę nadal to najpiękniejsze miejsce na świecie. Najlepszy „pomocnik kenelowy”, co jakiś czas pomstujący na „życie w kenelu”, choć zarzeka się, że hodowla nie jego, to nie może obyć się bez psiego towarzystwa, a wrodzony zmysł artystyczny i lata towarzyszenia mi na najbardziej prestiżowych wystawach świata uczynił z niego jednego ze znawców beardie w Polsce. Przy czym w swoich ocenach jest dość kategoryczny – jak mu się pies nie podoba, to nie ma zmiłuj się.

HISTORIA

Na początku było… marzenie mojego męża o kocie i moje by był koniecznie rudy. Rozpoczęliśmy poszukiwania i w ten sposób w naszym domu (a był to 1999 r.) – pojawił się RUFUS, czyli piękny kot europejski (zwany też „dachowcem”) – rudy pręgowany z białym. Ogromna indywidualność i król wszystkich kotów w naszym domu, należący niewątpliwie do Macieja. Ma wiele nietypowych zdolności – aportuje, broni domu i sieje postrach wśród psów w okolicy. Gdy Rufcio, po burzliwym dzieciństwie, skończył rok uznaliśmy, że ponieważ nudzi się śmiertelnie potrzeba mu towarzyszki. Tym razem zdecydowaliśmy się, że będzie to kot rasowy. W ten sposób w naszym domu pojawiła się mała srebrzysta kuleczka – czyli O’HARA zwana Osiulą – jej wysokość kotka perska. Rufik – po jednym dniu prychania i panicznych ucieczek – pokochał Kociaka – wylizywał jak najczulszy tata i zaciekle. Wraz z przybyciem Ośki zaczęła się nasza wystawowa pasja.

W tymże roku z wystawy we Wrocławiu wróciliśmy w powiększonym składzie – przyjechał z nami śliczny kociak, moje marzenie, czyli kot perski szynszylowy, z cudnymi szmaragdowymi oczami – OLIVIER GALATEA. Oliwuś to moje największe, kochane szczęście – słodki, przymilny, rozmowny – jesteśmy w sobie totalnie zakochani. To najbardziej „moje” zwierzę z całego stadka.

Miot „A”
W 2001 r. zarejestrowaliśmy hodowlę kotów perskich i egzotycznych – „Ze Snu Srebrnego*PL”. Był już czas by Ośka została mamą. Na ojca naszych pierwszych dzieci wybraliśmy przepięknego Championa Europy Amiego Nova. Z tego związku narodził się historyczny miot „A” – Amadeusz, Amadea i Allegra.

Etna Edera

W tymże roku mojemu mężowi przyśnił się dom, a ja kategorycznie zażądałam w związku z tym psa. Po długich zastanowieniach wybór padł na doga niemieckiego – marzenie Macieja. Będąc z kotami na wystawie w Łodzi wprosiliśmy się do hodowli Oregon, z której wyszliśmy zachwyceni i z zamówieniem na suczkę arlekinkę. W lipcu – pod długim oczekiwaniu – przybyło do naszego nowego domu wielkie cudo (wybrana dla nas przez Panią Sowińską specjalnie na wystawy) zwane ETNĄ EDERĄ OREGON. Łaciate szczęście wypełniło nasz dom radosnym szczekaniem i było dla mnie spełnieniem dziecięcych marzeń o PSIE. Niula – z założenia pies Macieja – na swojego Pana wybrała mojego brata – swoją wielką miłość, a mnie za Panią. Wyrosła na piękną dożycę, o zwariowanym charakterze i bardzo czułym sercu. Spełniła również moje oczekiwania wystawowe.

lily 4 lataMoim marzeniem o rasie zaś był bearded collie – którego pierwszy raz w życiu widziałam na Wystawie Europejskiej w Poznaniu. Zakochałam się tam w szczeniaku – suczce, która była II BIS Junior i ujęła mnie swoją urodą, a przede wszystkim niezwykle sympatycznym charakterem. Na pytanie, co to za rasa jej pani odpowiedziała „bearded collie”. I tak rozpoczęły się moje potajemne poszukiwania beardie uwieńczone znaleziskiem, że pod Poznaniem, w którym mieszkamy, jest hodowla tej rasy Smartness. Na wakacjach w tejże hodowli przebywała piękna i bardzo sympatyczna ICh ze Słowacji Phoebe – jak się okazało była to ta suczka, w której zakochałam się wtedy na wystawie. Kupiła ona serce Macieja, który zgodził się na nowego członka rodziny, ale koniecznie po Phoebe. W październiku 2002 roku z dalekiej Bratysławy przywieźliśmy śliczną, zwariowaną LILY czyli Katherinę Dea-Dro. Los i tym razem spłatał mi figla, gdyż moje wielkie marzenie okazało być suczką mojego męża :( . Lili spełniła nasze wyobrażenie o charakterze i urodzie bearded collie. Mamy nadzieję, że przyczyni się rozwoju tej wspaniałej, rodzinnej rasy w Polsce.

Miot „B”

W 2003 r. doczekaliśmy się po Osiuli i Oliwce – dość niespodziewanie – miotu „B”, czyli Bonifacego i Balbinki – pary srebrnych, kochanych kociaków.

Miot „A”

W styczniu 2004 r. postanowiliśmy, że nasza Etna ma zostać mamą i wybraliśmy się w daleką podróż do doliny Renu, do niemieckiej hodowli Bocca d’Tigre, do pięknego czarnego psa – Calimero, który zachwycił nas zarówno doskonałym pochodzeniem, piękną głową, jak i spokojnym i przyjacielskim charakterem.

W lutym 2004 r. zarejestrowaliśmy naszą hodowlę pod przydomkiem Z DOMU ETNY – chcieliśmy w ten sposób unieśmiertelnić naszego pierwszego, ukochanego psa – Etnę, by w ten sposób pozostała z nami na zawsze…

Randka Etny z Calimero okazała się owocna i 19 marca 2004 r. urodził się w naszej hodowli historyczny miot A, czyli 8 ślicznych i zdrowych maluchów. Z tego miotu pozostała w naszym domu arlekinka-rodzynek, czyli Anastacia z Domu Etny, zwana po domowemu Mufi – ślicznotka, o słodkim charakterze.

Teki

W październiku 2004 r. odebraliśmy z poznańskiego schroniska pręgowanego, 3-letniego doga CON AMORE Polaris (Tequila), dla którego nasz dom miał być tylko przystankiem w dalszej drodze. Tak się jednak nie stało, coś zaiskrzyło między nami, Teki pokochał nas, nasze dziewczyny jego, zauroczyliśmy się jego wspaniałym charakterem i… w ten sposób nasza rodzina niespodziewanie powiększyła się o wspaniałe, kochane psisko, które mamy nadzieję pozostanie z nami przez długie lata, a nasza „arlekinowo-czarna” hodowla stała się również „pręgowaną”. Mimo tragicznych przeżyć Tequila pozostał wspaniałym dogiem, o charakterze będącym jakby cytatem ze wzorca: „przyjazny, pełen miłości, rodzinny, oddany i przywiązany do właściciela (…), pewny siebie, odważny, ale dający się łatwo prowadzić, pojętny i zdolny”. Jego ogromne do mnie przywiązanie sprawiło, że bardzo cierpiał, gdy wyjeżdżaliśmy z Mufi na wystawy. Postanowiliśmy więc też go wystawiać, a rezultaty przerosły nasze oczekiwania – Championat Polski zrobił ”w mig”.


Miot „B”

Nadszedł czas na pierwszy beardie miot w naszym domu. Po długich przemyśleniach wybralismy dla Lily cudownego psa z bardzo znanej hodowli Firstprizebears z Belgii – trzykrotnego Zwyciezcę Europy, Championa Anglii – ICh Apache. Z tego związku urodził się 3.06.2005 r. miot B – 3 czarno-białe psy i brązowo-biała suczka, która miała zostać z nami, niestety los chciał inaczej…


 

 

Miot „C”

W tym samym roku – 2.09 września Etna urodziła miot C – 9 szczeniąt, o przemiłych charakterkach, odziedziczonych po ojcu – włoskim płaszczowym psie Strawinskim del Giardino dei Capovilla. Ponieważ byliśmy zachwyceni jego usposobieniem nie mogliśmy sobie odmówić tej przyjemności i pozostał z nami jego syn płytowy Czajkowski. Wyrasta on na dorodnego psa, niezwykle miłego i urokliwego.

City Of London

W czerwcu 2006 r. nasza rodzinka powiększyła się o beardie-cudo – małego Rafiego – CITY OF LONDON SMARTNESS. Pieseczek ma doskonałe pochodzenie, w tym sporo bardzo cenionej przeze mnie i na świecie krwi de Chester. Już od pierwszych wystaw odnosi duże sukcesy i wiążemy z nim wielkie nadzieje.

Rok 2007 rozpoczął się najsmutniejszym dniem w historii hodowli – 4.01 odszedł mój Tekuś, który niestety nie pozostawił po sobie potomstwa L. Będziemy zawsze o nim pamiętać jako o wspaniałym Przyjacielu.

Pierwsza połowa 2007 roku upłynęła pod znakiem robienia kariery przez naszych chłopców – Rafiego i Czajusię.

cdn…

2015

Minęło kilka lat i przez ten czas wiele się zmieniło w naszym domu. Nie ma w nim już żadnego doga – ostatnia Mufi odeszła bezpotomnie w październiku 2014, kończąc tym samy piękny doży czas w naszym życiu. Jedyne co pozostało to moje członkostwo w Klubie Doga Niemieckiego, obecnie jako członek Komisji Rewizyjnej.

Był to też czas ogromnego rozwoju naszej hodowli bearded collie – właśnie od tygodnia cieszę się 10. w hodowli a 8. beardecim miotem J. Szczenięta Z Domu Etny mieszkają już w Polsce, Wlk. Brytanii, Niemczech, Francji, Szwecji, Czechach, USA…

Cztery lata temu, jako rezultat mojej przyjaźni z angielską hodowlą Ramsgrove, przyjechał do nas pierwszy pies importowany do Polski z kraju pochodzeni rasy, obecnie już champion, Ramsgrove The Hobbit, ojciec czterech bardzo ładnych miotów, obecnie już kilku Mł. Championów.

To także czas kolejnych championów z naszym przydomkiem w całej Europie (więcej w Galerii sław) oraz pierwszych championów międzynarodowych – Deepa i jego siostry Dzamili. Jestem też bardzo dumna z naszych pierwszych championów pracy (jednocześnie championów wystawowych – prztyczek dla tych, którzy dzielą, wg mnie bzdurnie, linie na wystawowe i working) – Ch Ever In My Heart w pasterstwie i Ch Ever Black Rose – w Rally-O, jako pierwszy beardie w Polsce. Należy dodać, że Deep był pierwszym beardie samcem w Polsce z próbami Pasterski Instynkt Pracy, jego siostra jako 3. suczka.

Możemy się też poszczycić klubowym zwycięstwem świata Dzamili, a dzień później CAC Deepa na Wystawie Swiatowej w Danii – najwyższe jak dotąd sukcesy polskich beardie. Córka Dzamili – Fiary Angel zaś jako pierwszy beardie z Polski (razem z wujem Deepem) zadebiutowała na największej na świecie wystawie Crufts zdobywając w ogromnej stawce tytuł Vice Junior Winner.  W ich ślady poszedł w 2014 r. jej brat ChFr Papageno, zajmując doskonałe czwarte miejsce w klasie open (odpowiednik naszej champion) i to w wieku dopiero nieco ponad 2 lat.

w 2014 r. zdobyliśmy też tytuł Najlepszej Hodowli Bearded Collie w Polsce ( w 2010 taki sam tytuł w Czechach), Hobbit został Najlepszym Reproduktorem 2014, a Lily Najlepszą Suczką Hodowlaną (miała już taki tytuł w Czechach).

W ciągu tych lat starałam się też zdobyć jak najwięcej wiedzy o hodowli, szkoleniu, pielęgnacji psów – za mną wiele kursów, w tym najważniejszy na Asystenta Kynologicznego, wstęp do zdobycia uprawnień sedziowskich oraz zdobycie zawodu groomera pod okiem szefowej Polskiego Stowarzyszenia Groomerów, mistrza Polski p. Elizy Tomczak, cudownej osoby, której będę zawsze wdzięczna za cierpliwość, wiedzę i wiele wspaniałych wspólnych chwil. Więcej czytaj w dziale Kwalifikacje.

Przede wszystkim te lata to wiele cudownych chwil z naszymi psami, przede wszystkim kilometry wspólnych wędrówek – przede wszystkim po Pszczewskim Parku Krajobrazowym, gdzie kilka lat temu kupiliśmy zabytkowy, gliniany dom, ze starym sadem, ogrodem i łąką, by psy mogły odpocząć od życia w mieście i spędzić weekendy na bieganiu, na cieszeniu się wolnością i świeżym powietrzem. Te właśnie chwile są dla nas najcenniejsze, bo najważniejsze dla nas jest wspólne, codziennie życie z psami, które są dla nas częścią rodziny, czego nie przebiją nawet największe sukcesy wystawowe i hodowlane, choć było ich niemało.

Długi spacer, potem dobre jedzenie i wspólne wylegiwanie się na kanapie – to nasza wizja raju…

 

 

Plany hodowlane – nadal rozwijać tę rasę w Polsce, jako jedna z najstarszych funkcjonujących hodowli, 1-2 doskonałe mioty w roku, z naciskiem na zachowanie jak najlepszego, tradycyjnego typu psa pasterskiego, zdrowia oraz cudownego charakteru, który tak bardzo wyróżnia beardie spośród innych ras.